Skip to content

A tak sobie gram – PlayStation 5

Nastały bardzo dziwne czasy, szczególnie jeśli chodzi o rozrywkę elektroniczną. Dobry PeCet pozwalający na wygodną grę na ekranie 144 Hz w rozdzielczości 1440p to wydatek ponad dziesięciu tysięcy złotych, co na ten moment jest dla mnie kwotą nie do przeskoczenia. A mówimy tutaj tylko o samej jednostce, trzeba doliczyć jeszcze monitor, klawiaturę, mysz, headset i całe oprogramowanie. Zdecydowałem się więc na zakup konsoli, lecz tutaj wybór również nie był oczywisty….

Wojna światów

Jak powszechnie wiadomo na rynku liczą się obecnie trzy firmy – Microsoft, Sony oraz Nintendo. Od dobrych dwudziestu lat walczą ze sobą o miano króla konsolowego świata zaliczając wzloty i upadki. Miliony sprzedanych konsol mówią nam obecnie tyle, że tłum pragnie rozrywki, ale nie jest do końca zdecydowany na to jakiej.

Microsoft ze swoim planem na Xbox’a (i częstymi zmianami na szczycie drabinki) jest okropnie nieprzewidywalny i nie wiadomo czego się spodziewać po samym sprzęcie, ale za to ma Game Passa, który oferuje naprawdę masę rozrywki. Nie przemawia jednak do mnie wizja odejścia od jednej platformy i wejście w „Xbox everywhere”, co może wywołać kłopoty z optymalizacją, a samo streamowanie gier z chmury grozi brakiem dostępu do gier bez dostępu do sieci.

Sony jest bardziej stabilne w obranym kierunku i ma fajne exclusive’y, ale za to trzeba pogodzić się ze sporą ceną sprzętu i gier. Sama polityka firmy dotycząca cen w PS Store czy kłopoty z utrzymaniem bezpieczeństwa infrastruktury również nie przemawiają na plus. Dostajemy za to jednak pudełka z fizycznymi nośnikami gier, w które zagramy nawet na odludziu bez dostępu do internetu.

Jest jeszcze Switch, ale nie przepadam za handheldami, a granie na TV przez docka w ogóle do mnie nie przemawia. Dodatkowo mam wrażenie, że Switch jest raczej dla innego odbiorcy – Pokemon, Legend of Zelda czy Animal Crossing to wszystko świetne gry, ale nie dla mnie, nie w tym momencie.

Decyzję podejmowałem dość długo, a do zakupu przymierzałem się jeszcze dłużej. Ostatecznie wybór padł na konsolę z obozu niebieskich, ale zwlekałem dość długo z nadzieją na spadek cen. Finalnie zdecydowałem się na zamówienie konsoli po niedawnych wieściach o szykujących się kolejnych podwyżkach cen, tuż przed potwierdzeniem listopadowej premiery GTA VI.

Konsola

Po dłuższym przekopywaniu sieci i dogłębnej analizie zdecydowałem się na zakup PlayStation 5 w wersji Slim E Chassis (model CFI-2116) z napędem oraz dyskiem o pojemności 1 TB. W zestawie z konsolą znalazło się okablowanie (przewód zasilający i kabelek HDMI 2.1) oraz jeden pan DualSense. Jest to odświeżony model konsoli, który w dogłębnych testach wyróżnia się głównie odchudzonym układem chłodzenia oraz zmienionym wentylatorem. Pozwoliło to na zredukowanie wagi konsoli przy jednoczesnym zachowaniu poboru energii i temperatur na tym samym poziomie. Bardzo fajnie widać to na porównaniu przygotowanym przez Austina Evansa. Choć tytuł filmu jest bardzo clickbaitowy, to w trakcie weryfikacji potwierdza on, że konsola trzyma podobne temperatury przy podobnym użyciu energii. Zarzut do Sony można mieć jedynie o to, że po odchudzeniu konsoli cena nie zmalała, wręcz przeciwnie – wzrosła.

Porównanie budowy układu chłodzenia w PS5 Slim serii 2000 kontra 2100. Kadr z filmu Austina Evansa na YouTube.

Biorąc pod uwagę, że po naprawdę wielu latach konsola wraca pod mój dach jestem w stanie to zaakceptować (wyższą cenę pomimo odchudzonych komponentów). Chciałem bowiem kupić koniecznie nowy sprzęt ze sklepowej półki, aby nie mieć żadnych problemów z ewentualnymi serwisami czy skorzystaniem z gwarancji. Spodziewam się także, że w najbliższym czasie cena konsoli wystrzeli i może przekroczyć barierę 3000,00 zł. W końcu komponenty ciągle drożeją, a dodatkowo zbliża się wielkimi krokami nowe GTA Ja zapłaciłem za swój zakup 2799,00 zł i mam nadzieję, że zainwestowana kwota zwróci mi się w formie wielu godzin doskonałej rozrywki.

Konsola PlayStation 5 Slim w wydaniu E Chassis z napędem i dyskiem 1 TB.

Pady

Ze względu na małego tuptusia, który biega mi po domu (dwuletni synek) wiem, że pad może paść ofiarą nowego programu rakietowego ziemia powietrze i posiadanie tylko jednego to proszenie się o kłopoty. Z tego względu zamawiając konsolę automatycznie domówiłem drugiego pada. Poszedłem tutaj w klasykę, czyli standardowy biały pad DualSense. W przyszłości pewnie skuszę się na jakiegoś ładniejszego pada ze wzorami powiązanymi z którąś z polubionych przeze mnie gier, lecz to jeszcze nie ten moment. Obecnie zwykły, biały pad zrobi u mnie najlepszą robotę.

Klasyczny, biały pad DualSense. Idealne uzupełnienie zestawu PS5 Slim.

Słuchawki

Po raz kolejny dostosowując się do warunków domowych (małe dziecko) od razu wyposażyłem się w słuchawki. Mój wybór padł na licencjonowany produkt marki Trust, dokładniej model GXT 498 FORTA w białym kolorze. Jest to klasyczny headset podłączany do pada kabelkiem Mini-Jack z możliwością odpięcia mikrofonu. Na ten moment mogę jedynie powiedzieć, że bardzo podoba mi się design i dobrze leżą na głowie. Z pewnością przygotuję osobny wpis poświęcony samym słuchawkom, gdzie porównam je z innymi modelami i zrobię testy użytkowe.

Licencjonowane słuchawki z mikrofonem Trust GXT 498 Forta.

Stacja ładowania

Pady potrzebują prądu, nie da się od tego uciec. Ładowanie na kabelku bywa problematyczne (choć zawsze jest jakimś wyjściem), więc zdecydowałem się na rozwiązanie alternatywne – stacja ładowania. Tutaj poszedłem już jak rasowy sknera w rozwiązanie całkiem third-party, bez oficjalnego licencjonowania od Sony. Skusiłem się na stację Cobra P5G12, które pasuje kolorystyka do konsoli i padów a do tego pozwala na szybkie naładowanie padów przez podłączenie kabelka do portu z tyłu konsoli. Obecnie działa to u mnie tak, że jeden pad gra, drugi się ładuje, a gdy braknie prądu to robię zamianę. Na razie nie zdarzyło się jeszcze, żebym rozładował pada w ciągu gry, więc po prostu korzystam z nich zamiennie. mam dzięki temu zawsze jednego naładowanego pada, a drugi ładuje się w trakcie gry. Z plusów muszę na pewno wskazać stabilność, bo mimo częstych przekładanek i brania pada raz z jednej, raz z drugiej strony stacja nawet nie drgnęła. Więcej informacji podam przy innej okazji, gdy już lepiej przetestuję sprzęt.

Stacja ładowania padów DualSense – Cobra P5G12

Telewizor

Na koniec zostawiłem sobie telewizor, bo to największa wada mojego aktualnego setupu. Gram bowiem na 45-calowym LG, który jest zwykłym 60-hercowym telewizorem LCD. Nie ma szału, po prostu zwykły telewizor ze średniej półki, który dodatkowo ma kilka ładnych lat na karku. Jest to obecnie pierwszy komponent w kolejce do wymiany, najprawdopodobniej w okresie przedświątecznym przy okazji black friday poszukam dobrej oferty na telewizor 55-60 cali z matrycą 120 Hz.

Chciałbym jednak zaznaczyć, że wcześniej grałem przez kilka ładnych lat na konsoli PS3 i telewizorze 32-calowym z najniższej półki cenowej, więc i tak już mam skok jakości obrazu. Przejście na matrycę 120Hz pewnie wbije mnie w fotel, ale na razie nie chcę wybiegać aż tak do przodu, cierpliwie poczekam na właściwy moment by rozpocząć zachwyty.

Czas grać!

Cały sprzęt jest już u mnie, podłączony i gotowy do gry. Co nieco już odpalałem i jestem jeszcze na etapie zbierania szczęki z podłogi, lecz te wrażenia zostawię sobie na kolejne wpisy. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak usiąść do konsoli, otworzyć puszeczkę gazowanego (tssst!) i kontynuować przygody. W międzyczasie na stronie pojawi się wpis dotyczący tego jakie gry udało mi się zebrać w kolekcji na ten moment (a jest już tego dość sporo).

Opublikowano wSprzęt

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *